Skip to main content

Ogólnopolskie statystyki skuteczności egzekucji alimentów pokazują, że zatrważająca ilość osób zobowiązanych do płacenia świadczeń alimentacyjnych nic sobie nie robi z prawomocnego orzeczenia sądu. Kwota nieuregulowanych należności sięgnęła pod koniec ubiegłego roku 15 mld złotych. W samym województwie wielkopolskim średni dług alimentacyjny przypadający na jedną osobę wynosił ponad 51 tys. zł, a suma ta wciąż rośnie[1]. Dane dotyczą jednak jedynie sytuacji, w których strona uprawniona upomniała się o swoje należności. Niestety niemożliwym jest nawet oszacowanie, przeciwko ilu dłużnikom postępowanie egzekucyjne, choć powinno, nie zostało wszczęte wskutek zaniechania wierzyciela.

Jak skutecznie walczyć z problemem?

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że w przypadku, gdy dłużnik nie płaci dobrowolnie orzeczonych alimentów, można zwrócić się po pomoc do odpowiednich organów – nie tylko do komornika, ale i do pracodawcy takiej osoby. W tym drugim przypadku, zgodnie z art. 88 Kodeksu pracy, nie ma potrzeby wszczynania postępowania egzekucyjnego, chyba że świadczenia alimentacyjne mają być potrącane na rzecz kilku wierzycieli, a łączna suma, która może być potrącona, nie wystarcza na pełne pokrycie wszystkich należności alimentacyjnych lub gdy wynagrodzenie za pracę zostało zajęte w trybie egzekucji sądowej lub administracyjnej. W pozostałych przypadkach, czyli przykładowo w przypadku, gdy jedynym wierzycielem jest dziecko, wystarczy złożyć do pracodawcy dłużnika wniosek o dokonanie potrąceń na zaspokojenie świadczeń alimentacyjnych z wynagrodzenia za pracę oraz załączyć tytuł wykonawczy, którym zwykle jest postanowienie sądu opatrzone w klauzulę wykonalności.

Jeśli jednak dochodzenie świadczeń alimentacyjnych wspomnianą drogą jest niemożliwe, albo gdy posiadamy wiedzę, że dłużnik ma ulokowany majątek na kontach bankowych lub w innych wierzytelnościach, z których uprawniony mógłby się zaspokoić, najlepszą drogą jest złożenie wniosku do komornika sądowego o wszczęcie egzekucji, wraz z tytułem wykonawczym. Wówczas, w piśmie do komornika można wskazać z jakich składników majątku komornik ma prowadzić egzekucję – z ruchomości, wynagrodzenia za pracę, rachunków bankowych i innych wierzytelności, czy też z nieruchomości, chociaż to ostatnie stosuje się przeważnie wtedy, gdy egzekucja z innych składników majątku jest bezskuteczna.

Sprawa „multidłużników”

Niestety często bywa tak, że dłużnicy alimentacyjni, obok wspomnianych zaległości, mają na swoim koncie również inne zobowiązania i wielu wierzycieli czeka na przekazanie przez komornika przypadających im należności. Warto wiedzieć, że w tym przypadku obowiązują ustawowo uregulowane zasady kolejności spłacania wierzycieli. Zgodnie z art. 1025 Kodeksu postępowania cywilnego, z kwoty uzyskanej z egzekucji, komornik najpierw pobiera jej koszty, a już na drugim miejscu znajdują się należności alimentacyjne wymagalne i następnie te niewymagalne, czyli tzw. żelazny fundusz.

Żelazny fundusz

Instytucja ta weszła w życie 1 lipca 2023 r., nowelizacją k.p.c. z 9 marca 2023 r. Zgodnie z paragrafem 1 pkt 21 przywołanego już art. 1025 k.p.c., w następnej kolejności, po należnościach alimentacyjnych wymagalnych, z kwoty egzekucji pobierane są należności alimentacyjne przyszłe – w wysokości stanowiącej równowartość minimalnego wynagrodzenia za pracę za okres roku – na każdego wierzyciela prowadzącego egzekucję. Regulacja ta istotnie faworyzuje wierzycieli alimentacyjnych, osłabiając szanse innych na zaspokojenie ich należności. Ministerstwo Sprawiedliwości, wprowadzając instytucję „żelaznego funduszu”, wskazywało, że poprzednie regulacje dotyczące podziału sumy uzyskanej z egzekucji niedostatecznie chroniły interesów wierzycieli alimentacyjnych, czyli przeważnie dzieci dłużnika. Istniejące przepisy ograniczały się jedynie do spłaty zaległych należności, co stwarzało problem zwłaszcza w sytuacjach, gdy dłużnik nie posiadał już żadnego innego majątku, który mógłby być poddany egzekucji. Po wprowadzonych zmianach ryzyko to przeszło na innych wierzycieli. W praktyce kwota przeznaczona dla każdego wierzyciela alimentacyjnego, deponowana na rachunku depozytowym Ministerstwa Finansów, wynosi minimalne wynagrodzenie za pracę za jeden rok, niezależnie od ustalonej sumy należności alimentacyjnych. W bieżącym roku kwota ta przekracza 50 tys. zł. Fundusz ten jest również regularnie uzupełniany, ale dopiero po zaspokojeniu wszystkich wierzycieli, gdy pozostają jeszcze kwoty, które mogą zostać zwrócone dłużnikowi. Powyższa regulacja, wprowadzająca daleko idące odstąpienie od zasady równości wierzycieli, budzi w doktrynie wiele wątpliwości, włącznie z tym, że kwestionowana jest jego zgodność z Konstytucją RP. Niestety, z uwagi na obserwowane w ostatnim czasie wewnętrzne problemy Trybunału Konstytucyjnego, stosowne orzeczenie w tym zakresie nie zostanie zapewne prędko wydane.

A co jeśli dłużnik ukrywa majątek? – Straszak na alimenciarzy

Wielu dłużników poszukuje sposobów na upłynnienie swojego majątku, aby prowadzona egzekucja okazała się bezskuteczna. W praktyce adwokackiej często spotykam się z przypadkami, gdy w celu uniknięcia płacenia wysokich alimentów lub „uchronienia” majątku przed egzekucją, dłużnik przepisuje większość swojego majątku na osoby trzecie. I nagle okazuje się, że drogi samochód, którego dłużnik niegdyś był właścicielem, teraz należy do wujka, a dom został przepisany na nowego partnera. Pamiętajmy jednak, że w przepisach prawa karnego również znajdziemy środek, który może zmusić dłużnika do zapłaty alimentów. Jest nim wyrok skazujący i zarazem widmo zagrożenia pozbawieniem wolności.

Przestępstwo niealimentacji

Przepisy art. 209 Kodeksu karnego stanowią, że jeśli osoba zobowiązana celowo uchyla się od płacenia alimentów na rzecz uprawnionego i jeżeli taka zaległość opiewa na co najmniej równowartość trzech świadczeń okresowych albo jeżeli opóźnienie zaległego świadczenia wynosi co najmniej trzy miesiące – osoba taka może zostać pociągnięta do odpowiedzialności karnej. Przestępstwo to jest ścigane na wniosek pokrzywdzonego, organu pomocy społecznej lub organu podejmującego działania wobec dłużnika alimentacyjnego. Sąd wobec takiej osoby może orzec karę grzywny, ograniczenia wolności lub nawet karę pozbawienia wolności do roku. Jeśli jednak przez takie zaniechanie podstawowe potrzeby osoby uprawnionej nie mogą zostać zaspokojone, ustawodawca, uznając to za typ kwalifikowany przestępstwa, przewidział zaostrzoną sankcję – karę pozbawienia wolności do dwóch lat. Jedynym sposobem na to, żeby „alimenciarz” uniknął odpowiedzialności karnej jest zapłata zaległych świadczeń, przy jednoczesnym spełnieniu określonych warunków. Sprawca przestępstwa niealimentacji ma możliwość uniknięcia kary, jeśli w ciągu 30 dni od pierwszego przesłuchania w charakterze podejrzanego uiści w całości zaległe alimenty. Dotyczy to wprawdzie zarówno typu podstawowego jak i kwalifikowanego omawianego przestępstwa, jednakże w przypadku gdy zaniechanie płacenia alimentów skutkowało narażeniem uprawnionego na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych, sąd bada czy wina i stopień społecznej szkodliwości czynu przemawiają za tym, by odstąpić od wymierzenia kary, czy też okoliczności sprawy były na tyle rażące i naruszające porządek prawny, że nie byłoby to zasadne.

Walka z dłużnikiem alimentacyjnym z pewnością nie należy do przyjemnych aktywności. Należy jednak znać swoje prawa i możliwości ich egzekwowania. Choć postępowanie egzekucyjne nieraz może toczyć się latami, warto w porę zabezpieczyć swoje interesy i uniknąć przekroczenia terminu przedawnienia roszczeń. Tym samym, również w przypadku spraw z zakresu egzekucji alimentów warto skorzystać z pomocy doświadczonego prawnika, który zwiększy szanse na odniesienie zamierzonego skutku.

  1. Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor https://media.big.pl/informacje-prasowe/825884/rekordowe-dlugi-alimentacyjne-w-prezencie-na-swieta